W drogę

Już jutro z rana wyjadę. Włożę buty, kurtkę, zamknę drzwi. Przekręcę kluczyk w stacyjce i poruszę cztery koła. Będę jechał ostrożnie chociaż tęsknota i niecierpliwość będzie mnie popędzać do Was. W samochodzie będzie cicha muzyka i od czasu do czasu rozlegnie się głos nawigacji. Po jakimś czasie usłyszę „jesteś na miejscu!”. Czekam na to niecierpliwie, bo moje miejsce jest przy Was.

Kocham Cię Olu,
r.

Rozmawiajmy

Usiadłem do klawiatury bez żadnej myśli w głowie. Bez pomysłu i weny. Robiłem tak już wcześniej setki razy. Siadałem, pisałem pierwsze zdanie, a reszta jakby wypływała mi spod palców. Nie tym razem… Nie chcę już pisać-żeby-pisać. Chcę szczerze się przed Tobą otwierać, mówić o tym o czym myślę, o tym co mnie boli, cieszy. Nie chcę jak to miało miejsce zbyt często ostatnio milczeć, rozmawiać pół słówkami, domyślać się i sugerować. Chcę, żebyśmy znów nauczyli się rozmawiać jak kiedyś. Pamiętam te wieczory, gdy potrafiliśmy rozmawiać o wszystkim. Pamiętam jak mnie czasem denerwowało gdy mówiłaś do mnie w czasie gdy oglądaliśmy film – teraz chciałbym znów takiego „przeszkadzania”.

Rozmawiajmy, mówmy do siebie, krzyczmy, wrzeszczmy, ale broń Boże nie milczmy.

Kocham Cię Olu,
r.

Bliskość

Zamknij oczy i przytul się. Weź oddech, przypomnij sobie mój zapach – ten, który lubiłaś, który znasz. Złap za rękę, zapleć na niej swoje palce. Cisza, nie ma nic poza tym pokojem. Nie myśl za wiele, posłuchaj jak oddychasz. Posłuchaj mego oddechu – nadal są takie same. Poczuj jak bije mi serce – nadal bije dla Ciebie. Przeczesz mi włosy, tak jak tylko Ty potrafisz.

Przytul się, nadal tego potrzebuję.

Nie otwieraj oczu, bądź spokojna, zaśnij – zawsze tu przy Tobie będę…

Kocham Cię Olu,
r.

Piszę

I znów na tych kilka minut każdego wieczoru zasiadam przy klawiaturze. Znów dla Ciebie, ale też trochę dla siebie samego. Dzięki temu czuję się trochę lepiej, trochę bliżej Ciebie. Przypominają mi się te wszystkie wieczory na Czerwonym Dworze, w Redłowie, później na naszej Oliwie. Gdy piszę mam wrażenie, że przypominam sobie zapachy, przed oczami mam obrazy tych miejsc. Czuję w nich Twoją obecność, Twoją miłość i ciepło. Spokój wtedy we mnie zalega. Oddech się uspokaja, a w środku robi się lżej. Znów chwilami ciężko mi złożyć zdanie, a jeszcze rzadziej piszę płynnie.

Nie pozwól mi przestać pisać, bo w tych słowach mam cząstkę Ciebie, cząstkę mnie, a przede wszystkim cząstkę nas. Takich jak kiedyś.

Kocham Cię Olu,
r.

Beze mnie

Czy tęskniłabyś za mną, gdybym kiedyś nie wrócił? Gdybyś nie mogła mnie znaleźć wśród innych ludzi? Wśród twarzy, wśród dłoni, wśród osób i rzeczy. Jak szybko byś zapomniała, jaki mam kolor oczu, jaki odcień włosów, jak szybko bije mi serce? Gdybyś miała mnie nie zobaczyć, co zrobiłabyś w przed dzień? Co byś mi powiedziała, kiedy bym zakładał kurtkę? Byś pocałowała w usta mnie z nadzieją, że wrócę? Przecież zawsze wracałem, nawet z najdalszych podróży, ale ta niespodziewanie mogłaby się przedłużyć. Zostawiłbym niedopitą zieloną herbatę, i zimne serce, w którym czuje się straty. Kilka płyt z muzyką, na których zostawiłem siebie. A jak by został po mnie tylko zapach perfum w łazience? Gdybyś przy mnie zasnęła, rano sama wstała, a w łóżku byłoby pusto, wokół tylko mój bałagan? Jak zwykle zostawiłbym rozrzuconych tysiąc ubrań… Czy długo byś czekała z kontaktem do bliskich? Przecież zaraz wrócę – taki zostawiłem liścik.
Może popijając whisky, siedzę z przyjacielem? Każdy jednak mówi „ostatni raz widziałem go w zeszłą niedzielę”. Czy byś długo pamiętała nasze piosenki? Byłem dla Ciebie przecież kimś więcej, a słowa nie oddają tego, ile waży strata. Kocham Cię najmocniej, zaraz wracam. Czy tęskniłabyś za mną, gdybym kiedyś mnie zabrakło? Czy żyć beze mnie mogłabyś się nauczyć?
Czy beze mnie cała układanka by się posypała?

Bez Ciebie – ja bym oszalał!

Kocham Cię Olu,
r.

Wczoraj i jutro

Dużo dziś myślałem. O nas, o Tobie i o mnie. Zjebaliśmy to wszystko co udało nam się zbudować. Rozmieniliśmy na drobne. Oboje pewnie teraz żałujemy, pewnych sytuacji, słów, czynów. Musimy chyba odciąć to wszystko grubą kreską i zacząć od nowa. Znów powoli poznawać się na nowo, zacząć się wspierać, rozumieć, kochać. Może nie będzie to łatwiejsze niż ponad 3 lata temu, ale jeśli będziemy oboje nad tym pracować, to może nie będzie też, ąż tak straszne.

Zawsze ceniłem w Tobie to, że mogłem przyjść do Ciebie i gdy było źle, sama Twoja obecność pomagała. Wiem, że Ty też tak miałaś, więc musimy sobie tylko przypomnieć jak to się robi.

To chyba tak jak z jazdą na rowerze, prawda? Więc, może czas napompować opony, ustawić siodełko i ruszyć w drogę. Nie bój się. Będę jechał blisko Ciebie…

Kocham Cię Olu,
r.

Gumka

Nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli. Nie zawsze układa się po naszej myśli. Nie zawsze mówimy to co myślimy, a czasem myślimy inaczej niż mówimy.

Za dużo razy w ostatnim czasie tak się zachowałem. Chciałbym mieć gumkę, którą mógłbym wymazać te złe rzeczy, które zapisaliśmy na naszych kartach. Chciałbym wielką miotłą wymieść te wszystkie brudy z naszego życia. Zostawić tylko to co dobre, a w wymazane miejsca napisać to co lepsze.

Pragnę z całego serca to wszystko naprawić, naprawdę się staram. Obiecuję Ci, że się jeszcze będziesz przy mnie czuła tak jak kiedyś… Tak jak chciałaś.

Kocham Cię Olu,
r.

Weź oddech

3… 2… 1… wydech…

Wdech

3… 2… 1… wydech…

Pamiętam jakby to było wczoraj. Pamiętam światło księżyca wpadające przez okno, zapach pokoju i jego układ. Budząc się wtedy w nocy moją najukochańszą rzeczą było słuchanie jak spokojnie oddychasz. Myślałem wtedy o czym śnisz. Czy to mnie widzisz za zamkniętymi oczami. Byłaś cicha, taka niewinna i ciepła. Tak blisko mnie, pomimo tego, że materac był prawie wielkości pokoju. Nie chciałem wtedy, żebyś oddaliła się nawet o milimetr. Taką Cię pamiętam, taką Cię kochałem coraz mocniej. Z każdym Twoim oddechem coraz bardziej i głębiej…

Jeszcze się nam to ułoży, jeszcze będziemy sobą oddychać.

3… 2…

Kocham Cię Olu,
r

Powrót

Siedziałem w pół śnie wtulony w fotel, gdy rozległo sie pukanie do drzwi. Miarowe, krótkie, trochę niepewne, puk-puk-puk! Pies leżący w rogu pokoju nawet nie zareagował. Dziwne.

- Kto tam? – zapytałem bardziej sam siebie niż osobę zza drzwi.

Cisza.

Puk-puk-puk… to ja!

Jaka „ja” do cholery? Przecież jedynym „ja” jakiego ostatnio znam jestem ja sam. Sam sypiam, sam się o siebie troszczę, sam pracuję, sam wynoszę śmieci, sam rozmawiam i sam śnię.

- Kim jesteś ja?
- Nie poznajesz mnie?
Wstałem z fotela by zajrzeć w Judasza, ale w klatce było zbyt ciemno by dostrzec cokolwiek.

- Kim jesteś?
- Przypomnij sobie… Ciepłe wieczory pachnące herbatą. Te leniwe poranki, gdy budził Cie odgłos wiosennego wiatru wpadającego przez nieszczelne okno w sypialni. Pamiętasz te ciche słowa unoszące się w na wpół rozświetlonym pokoju? Pamiętasz wodę w wannie pachnącą różami? Krople spływające po ciele gdy wychodziliśmy z kąpieli? Te spacery z psem do pobliskiego lasu? Pamiętasz jeszcze drogę do niego?

Otworzyłem drzwi. Spojrzałem zaskoczony.
- Gdzie się podziewałaś?
- Zasiedziałam się w moim ja, tak jak Ty zresztą…
- Gdzie?
- Nie ważne, jestem, teraz znów jestem My.

Kocham Cię Olu,
r.